Budowę zostawiam specjalistom, a sam mogę się skupić na swojej działalności – przekonuje zadowolony z nowej hali właściciel WNS Pomorze Jacek Kaliszewski. Jego prężnie rozwijająca się firma potrzebowała nowej siedziby – i to szybko, by poradzić sobie z lawiną zleceń.
Jaki jest główny profil działalności WNS Pomorze i z jakich branż wywodzą się Państwa klienci?
Firma istnieje już od ponad 20 lat. W 2006 roku spółka rozpoczęła współpracę z klientami skandynawskimi i od tego czasu specjalizujemy się w tym specyficznym, wymagającym rynku. W roku 2011 otwarty został nowy oddział w Norwegii; dziś mamy tam już rozpoznawalną markę. Od początku pomagało nam długoletnie doświadczenie kadry, WNS Pomorze powstało jako kontynuacja działu spawalniczego Mostostalu Gdańsk. Początkowo zapewnialiśmy personel norweskim stoczniom, później poszerzyliśmy działalność. W latach 2013–2014 spółka zainwestowała w zaawansowany sprzęt produkcyjny, który ma na celu umożliwienie stabilnego rozwoju w zakresie wytwarzania specjalistycznych systemów rurociągów dla przemysłu offshore, energetyki cieplnej i przemysłu morskiego. Okazało się, że to bardzo obiecująca nisza. Obecnie jesteśmy m.in. wśród dostawców Valhall PWP-Fenris Project, dużego przedsięwzięcia wydobywczego na Morzu Północnym. Specjalizujemy się więc w prefabrykacji i montażu rurociągów, szkoleniu i egzaminowaniu spawaczy, wynajmie personelu inżynierskiego, badawczego i produkcyjnego, zajmujemy się cięciem plazmowym i obróbką cieplną, zakres działalności jest szeroki.
Zaczynaliśmy od warsztatu, wkrótce trzeba było wynająć halę, później przenieść się do kolejnej, większej i tak dalej – a zamówień wciąż przybywało. Zapadła więc decyzja o wybudowaniu własnej hali. Proces był dość czasochłonny, bo trzeba było kupić działkę, określić potrzeby, znaleźć projektanta i wykonawcę… A kiedy zbliżyliśmy się do etapu realizacji, pierwsze plany stały się już nieaktualne, potrzebowaliśmy już większej nieruchomości.
Czy pierwotny projekt trzeba było znacząco zmienić?
Jako firma mieliśmy już zatwierdzony projekt i pozwolenie na budowę hali o powierzchni 700 metrów wraz z budynkiem biurowym, rozmawialiśmy z potencjalnymi wykonawcami. Po zmianach powierzchnia zrealizowanego obiektu jest prawie trzy razy większa: 2020 m2. W dodatku powstał w zupełnie innej technologii niż pierwotnie planowana. Mała hala miała być zbudowana z prefabrykatów betonowych. W międzyczasie gdzieś usłyszałem o halach technologii stalowej i ich zaletach. Zainteresował mnie przede wszystkim krótszy czas realizacji przy porównywalnych kosztach. Przedstawiciele firmy LLENTAB przekonali mnie, że nieznacznie zwiększając nakłady, zyskam znacząco większą powierzchnię – i to szybko. Myślałem zresztą, że buduję z dużą rezerwą powierzchni na przyszłość, a okazało się, że już teraz jest w 100% zapełniona i wykorzystywana. I na pewno będę się zastanawiał nad dalszą rozbudową, bo już w tej chwili musiałem z racji potrzeb związanych z realizacją zleceń postawić na działce dwie tymczasowe, namiotowe hale. Wygląda więc na to, że czeka nas kolejna inwestycja.

Hala ma wymiary 39.9×50.6×8 m
i została zrealizowana na podstawie projektu PL006702
Czy będą to również hale stalowe?
Krótko mówiąc: tak. Jestem zadowolony z każdego etapu współpracy z firmą LLENTAB i nie zamierzam szukać innych rozwiązań. Wszystko się sprawdziło: konstrukcja stalowa, proces projektowania, generalny wykonawca, architekt byli polecani przez LLENTAB i przez nich sprawdzeni. Dla mnie powierzenie pracy specjalistom to najlepsza opcja.
LLENTAB nie tylko dostarcza hale stalowe – potrafi zbudować cały proces, angażując sprawdzonych i zaufanych partnerów. Dzięki temu mogłem skupić się na prowadzeniu własnej działalności, zamiast wcielać się w rolę budowlańca.
Wychodziłem z założenia, że taka firma jak LLENTAB, która zrealizowała już wiele hal, nie poleciłaby nikogo przypadkowego – bo zależy jej na tym, by każdy klient był w pełni usatysfakcjonowany. I dokładnie tak było w moim przypadku.
Jak Pan postrzega współpracę z przedstawicielem handlowym LLENTAB– czy spełniła ona oczekiwania?
Przedstawiciela handlowego LLENTAB poznałem jeszcze przed podpisaniem umowy. Sam proces był całkiem satysfakcjonujący. Na spotkaniach mówiłem o swoich oczekiwaniach, słuchałem o możliwościach i alternatywnych rozwiązaniach. Powstało wiele analiz różnych wariantów izolacji, wymiarów i układu antresoli i tak dalej. Obie strony dokładały coś od siebie, bo co prawda miałem program koncepcyjny przemyślany w szczegółach, ale przecież w mniejszej skali. Powiększenie obiektu przyniosło zmiany układu funkcjonalnego. Cały ten etap zajął niewiele ponad miesiąc, wszystkie tematy tak przepracowaliśmy, że podczas realizacji i późniejszej eksploatacji nie musiałem nic poprawiać. Z racji zawodu jestem przyzwyczajony do pracy z rysunkami technicznymi, ale muszę przyznać, że wizualizacje, wirtualny spacer po budynku czy inne przygotowane i przedstawione multimedia bardzo ułatwiają wyobrażenie sobie końcowego efektu.
Ze strony LLENTAB wyszły propozycje zmian dotyczących transportu w hali. Początkowo myślałem o jednej niedużej suwnicy, żurawikach. Przedstawiciel handlowy polecili mi firmę Panda Bydgoszcz, która w ich wcześniejszych realizacjach instalowała suwnice i dźwignice. Dałem się przekonać do rozbudowywania systemu transportowego – i okazało się to bardzo trafną decyzją. Hala przystosowana została do montażu dwóch suwnic o udźwigu 5 i 3,5 tony.
Zauważyłem, że zespół – w tym nieoceniony pan Piotr Ruciński – był nastawieni na moje potrzeby i potrafił zaproponować ciekawe sposoby ich realizacji. Początkowo spodziewałem się zastosowania płyty warstwowej PIR, ponieważ sądziłem, że to najlepsze rozwiązanie dla tego typu obiektu. Tymczasem, po analizie moich oczekiwań oraz warunków użytkowania hali, zaproponowano mi inny wariant – typ 3: blacha – wełna mineralna – blacha. To autorskie rozwiązanie LLENTAB, tzw. izolacja wentylowana zapewnia komfort cieplny. Dodatkowo, ten typ izolacji ścian jest łatwy do modyfikacji w przyszłości i nie generuje wysokich kosztów.
Przekonałem, że to była trafna decyzja – to rozwiązanie obudowy sprawdziło się w 100%, zapewniając komfort cieplny i stabilną temperaturę wewnątrz budynku.
Hala jest przystosowana do montażu instalacji PV. Produkcja jest energochłonna, więc każdą ilość energii elektrycznej uzyskaną dzięki fotowoltaice zagospodarujemy, ograniczając tym samym koszty.
Do czego służy wspomniana przez Pana antresola?
Na parterze mamy część socjalną, szatnie, umywalnie, stołówkę; a nad nią, na antresoli magazyn prefabrykatów wykorzystywanych do produkcji. Wszelkiego rodzaju kształtki, kołnierze, kolana i inne elementy są pod ręką, łatwo dostępne, nie musimy dostarczać ich spoza hali. Powierzchnia nad pomieszczeniami dla pracowników byłaby niewykorzystana przy obecnej wysokości hali, a tymczasem zyskaliśmy miejsce na przedmioty niewielkie, a ciągle potrzebne. To dużo wygodniejsze niż urządzanie dodatkowego pomieszczenia na zewnątrz.
Czy specyfika produkcji WNS Pomorze wymaga specjalnych instalacji?
Potrzebujemy gazów do spawania, większość wykonywanych w hali produktów musi powstawać w warunkach czystości tlenowej. Te wszystkie instalacje wykorzystują słupy nośne hali. Z mojego punktu widzenia, przewaga hali w konstrukcji stalowej nad halą żelbetową, czy tradycyjną murowaną, to właśnie łatwość wszelkiego rodzaju modyfikacji.
Czy planuje Pan przebudowę obiektu?
Na początku, rozmawiając z przedstawicielem handlowym LLENTAB dopuszczałem możliwość, że hala zostanie postawiona w taki sposób, żebyśmy mogli ją rozbudowywać „do przodu”, dodając kolejne powierzchnie. W tej chwili uważam, że pozostanie w obecnej formie, a zainwestujemy w dodatkowe budynki.
We współczesnych halach coraz ważniejsze są względy estetyczne. Jak zapadły decyzje dotyczące kolorystyki?
Mamy firmową księgę znaków określającą dobór barw, były więc w zasadzie narzucone, o ich umieszczeniu w konkretnych miejscach zadecydowały rozmowy z architektem. Same kolory mieściły się w ramach standardowego wzornika, ta sprawa nie wiązała się więc z żadnymi większymi wyzwaniami.
LLENTAB pomógł znaleźć generalnego wykonawcę, który zrealizował cały obiekt – halę wraz z biurowcem. Jakie korzyści według Pana przyniosło takie całościowe podejście do inwestycji?
Kompleksowość procesu inwestycyjnego w tym wydaniu jest ogromnym plusem, gdy będę budował następną halę, nawet nie przejdzie mi przez głowę, by robić to inaczej. Przede wszystkim unikamy wszelkiego rodzaju stresów związanych z doborem branżystów. Bo przecież budowa hali nie ogranicza się do postawienia konstrukcji i wypełnienia jej. Instalacje, posadzki, cały wstępny etap obejmujący prace ziemne przed budową hali; to wszystko trzeba uzgadniać. Jeśli całym procesem zajmuje się generalny wykonawca, który w dodatku od dawna współpracuje z wykonawcą hali, to cała budowa idzie o wiele gładziej, bez przestojów, kolizji i bałaganu w korespondencji. Naprawdę to jest dużo, dużo łatwiejsze, nie mówiąc już o oszczędności czasu.





