Nie każda hala musi być tylko surową, funkcjonalną przestrzenią. Projekt hali WNS Pomorze pokazuje, że nawet prosty budynek przemysłowy może mieć charakter i spójną formę. Architekt Wiesław Redzimski, założyciel autorskiej pracowni architektury „Planer”, podkreśla, że kluczem była tu harmonia – wizualne połączenie części biurowej i produkcyjnej oraz dbałość o detale, które sprawiają, że całość wygląda estetycznie i nowocześnie. W rozmowie opowiada, jak zmienia się podejście inwestorów do architektury hal i dlaczego coraz częściej obok ceny i czasu realizacji liczy się także wygląd i komfort użytkowania.
Który z aspektów projektowania hali WNS Pomorze był najtrudniejszy, z jakimi wyzwaniami musiał się Pan mierzyć?
Pod względem technicznym obiekt jest halą standardową, niewymagającą wielu niestandardowych rozwiązań. Na etapie projektowania nie było więc konieczności pokonywania przeszkód, z którymi nasze biuro projektowe nie miało wcześniej do czynienia. Mamy w nim część produkcyjną i drugą, mniejszą, przeznaczoną na pomieszczenia socjalno-biurowe. W zakładzie produkowane są urządzenia przemysłowe, rurociągi i części instalacji. Trzeba więc było umieścić w hali suwnicę, co oczywiście jest dodatkowym elementem, ale w żadnym razie nie rzadkością ani utrudnieniem. W środku jest też ponad 60 automatów spawalniczych, kilkadziesiąt stanowisk spawalniczych – względy bezpieczeństwa były bardzo ważne; to jednak również sprawa normalna.
Tym, co moim zdaniem wyróżnia tę inwestycję jest spójność. Inwestorowi zależało na wizualnym połączeniu biur i przestrzeni produkcyjnych. W niektórych halach to dwie przestrzenie wyglądające zupełnie inaczej, nawet jeśli „sklejone” w jeden budynek. W tym przypadku mamy wspólne cechy i pewną jednorodność wyrazu – mimo zastosowania różnych technologii, tj. konstrukcji stalowej oraz tradycyjnej. Rolę łącznika odegrały panele z blachy trapezowej, używanej w systemie LLENTAB do wykonywania fasad, a tym razem użytego również jako materiał wykończeniowy. Całość ujednolica także konsekwentny dobór kolorów, grafitu i czerwieni.
Pod względem estetycznym całość się broni; nie korzystaliśmy z materiałów drogich ani nietypowych, ale taka estetyka pasuje do prostego i cieszącego oko użytkowego budynku.
Czy troska o to, by obiekt nie tylko optymalnie funkcjonował, ale też dobrze wyglądał jest częsta u inwestorów?
Działam na rynku już od wielu lat i widzę, jak zmieniło się podejście do tej kwestii. Kilku z inwestorów, z którymi współpracuję od dawna, w początkach swojej działalności zwracało uwagę prawie wyłącznie na dwa czynniki: cenę i czas realizacji, zwykle w tej kolejności. To rzecz jasna wciąż kluczowe czynniki, ale dziś moi klienci chcą czegoś więcej. Nie chodzi zresztą tylko o wygląd, ale też o wygodę, funkcjonalne rozwiązania komunikacyjne. To ważne i wtedy, gdy buduje się dla siebie, z myślą o wieloletniej działalności w danej lokalizacji; i wtedy, gdy w grę wchodzi sprzedaż. Łatwiej jest znaleźć kupca na dobry obiekt. I ta troska o jakość jest zjawiskiem coraz lepiej widocznym.
Czy zauważa Pan także inne trendy wpływające na projektowanie i realizację hal?
Inaczej niż dawniej patrzy się choćby na standardy bezpieczeństwa. W przeszłości zdarzało się, że inwestorzy chcieli spełnić tylko niezbędne minimum w tym zakresie – tyle, by budynek został oddany do użytku i nic ponadto. Teraz świadomość zamawiających jest większa, ale na zmianę sytuacji wpłynęły przede wszystkim wymogi ubezpieczycieli. Wiele firm z tego sektora ma własne wymagania, znacznie surowsze niż wskazują przepisy. Szczególnie dotyczy to obiektów w których są duże obciążenia ogniowe, albo inne ryzyka, lub kiedy w budynku są używane bardzo drogie urządzenia. W takiej sytuacji wielu ubezpieczycieli domaga się dodatkowych zabezpieczeń, jak wydzielenia pożarowe, tryskacze, rozbudowane systemy sygnalizacyjne.
Również kredytodawcy zwracają na to uwagę. Uzyskanie kredytu wiąże się obecnie ze spełnieniem różnych wymagań, na znaczeniu w wielu bankach zyskują na przykład energooszczędność, szeroko rozumiane zielone rozwiązania. A skoro mowa o tych ostatnich, w ciągu kilku ostatnich lat przygotowanie obiektów do montażu instalacji PV stało się właściwie normą. Jest spora grupa inwestorów, którzy chcą mieć instalacje fotowoltaiczne. Generalnie inwestorzy budujący dla siebie są zainteresowani obniżeniem kosztów eksploatacji, więc biorą pod uwagę OZE; ci, którzy myślą o podnajęciu czy sprzedaży hali biorą pod uwagę przede wszystkim koszt samej realizacji, decyduje prosty rachunek ekonomiczny.
Jakie oczekiwania miał inwestor w przypadku WNS Pomorze, czy był zaangażowany w proces projektowy?
Oczekiwania w pewnym stopniu się zmieniały, bo zakład bardzo dynamicznie się rozwija i potrzeby rosły, pierwsza koncepcja była inna od ostatecznie przyjętej. Zmiany na etapie projektowym są jednak sprawą normalną. Znacznie gorzej jest, jeśli plany trzeba radykalnie przekształcać już po rozpoczęciu budowy. Tym razem takich niespodzianek nie było, cały proces przebiegał płynnie.
Jak przebiegała współpraca z LLENTAB?
Znamy się od dawna, wspólnie wykonaliśmy kilkanaście obiektów, to samo w sobie potwierdza, że współpraca jest udana i dobrze się rozumiemy. LLENTAB ma też grupę sprawdzonych wykonawców oraz kilkudziesięciu własnych konstruktorów. To wieloletnie doświadczenie, a także kompletność systemu sprawiają, że możemy działać szybko i sprawnie.
Warto przy tym podkreślić, że LLENTAB też się zmienia. Kilkanaście lat temu firma trzymała się ściśle swojej technologii, operowała w ramach własnego systemu.
Obecnie jest bardziej elastyczna i łączy konstrukcję stalową z innymi systemami konstrukcyjnymi – np. słupami gorącowalcowanymi, żelbetowymi.
Projektanci mają więc więcej możliwości niż dawniej. Na pewno dużym plusem jest też wsparcie techniczne oferowane architektom.
Jakie przeznaczenie mają hale stalowe, które Pan projektuje?
„Planer” Autorska Pracownia Architektury Wiesław Redzimski ma w portfolio obiekty magazynowe, hale produkcyjne, inne obiekty przemysłowe. Działamy od 1995 roku w kilkuosobowym, sprawdzonym zespole. Przez trzy dekady podejmowaliśmy się projektowaniu i realizacji obiektów mieszkalnych jedno- i wielorodzinnych, całych zespołów zabudowy mieszkaniowej, obiektów biurowych, sportowych, użyteczności publicznej, przemysłowych, handlowych w różnych rejonach Polski i za granicą. Zajmowaliśmy się też projektowaniem wnętrz, systemów identyfikacji wizualnej, mebli. Mamy więc duże i zróżnicowane doświadczenia.
Czy mając już za sobą taką liczbę realizacji, kolejną halę można jeszcze traktować jak zawodowe wyzwanie?
Systemowe hale nie są może obiektami technicznie trudnymi, problemy i ich rozwiązania są w dużym stopniu powtarzalne, inwestorzy również nie oczekują niezwykłych propozycji. Ale moim zdaniem dobra architektura to nie tylko obiekty wyjątkowe, przyciągające uwagę. Prosty budynek można też zrealizować w taki sposób, aby był on harmonijną całością i wpisywał się w otoczenie.





