Kluczowe wymagania stawiane halom dotyczą np. zadaszonej powierzchni, wysokości czy odległości między wewnętrznymi słupami podporowymi, ale również warunków atmosferycznych. I nie chodzi tu wyłącznie o niskie czy wysokie temperatury, tylko przede wszystkim duże ilości śniegu (w tym nawiewanego), który stanowi dodatkowe – poza podwieszonymi instalacjami – bardzo znaczne obciążenie dachu.

Kryteria te doskonale spełniają hale LLENTAB, o czym świadczą zrealizowane obiekty na potrzeby producenta wody mineralnej „Muszynianka”. Jeden znajduje się w Krynicy-Zdroju, drugi w Muszynie, czyli miejscach położonych w trzeciej strefie śniegowej, charakteryzującej się obciążeniem dachu (o nachyleniu do 30 stopni) na poziomie 96 kg/m2. Dla porównania, w przypadku południowo-zachodnich obszarów Polski, wynosi ono 56 kg/m2.

Woda mineralna „Muszynianka” należy do najpopularniejszych w Polsce. Zależnie od przyjętych kryteriów pozycjonuje się ją na 3 lub 4 miejscu. – Konsumenci doceniają wyjątkowy skład i walory smakowe naszej wody, dlatego mimo wielu przeprowadzonych inwestycji nigdy nie byliśmy w stanie sprostać zapotrzebowaniu rynku. Z drugiej strony, w odróżnieniu od wody źródlanej oferowanej przez większość konkurencji, nasza woda jest koncesjonowana. Jej ujęcia znajdują się na głębokości 150-200 m i mówiąc obrazowo możemy w danym okresie pobrać tylko taką ilość wody, która nie spowoduje przekroczenia dopuszczalnego minimalnego poziomu – tłumaczy Ryszard Mosur, prezes zarządu firmy „Muszynianka” Sp. z o.o.

Wpływ na dużą popularność wody mineralnej „Muszynianka” ma też jej wieloletnia produkcja. Historia Spółdzielni Pracy Muszynianka sięga bowiem połowy ub.w., choć wtedy prowadzono działalność jeszcze w innych branżach, m.in. cukierniczej i mięsnej. W latach 80-tych firma zaczęła się intensywnie rozwijać, a jednocześnie – zgodnie z oczekiwaniami rynku – ukierunkowywać w stronę produkcji wody mineralnej. – Kiedyś każde małe uzdrowisko miało własną, niewielką rozlewnię i my również zaczynaliśmy w taki sposób. Woda była eksploatowana tylko do butelek szklanych, a jej sprzedaż odbywała się w odległości do 100-150 km. Dla przykładu „Piwniczanka” miała więc rejon Tarnowa, „Muszynianka” – Krakowa i okolic, „Kryniczanka” podobnie, a „Buskowianka” okolice Kielc. Tak można byłoby powiedzieć o każdej wodzie. Kiedy rynek uwolnił się, byliśmy jedną z pierwszych firm, która bardzo szybko zareagowała na zmieniające się oczekiwania konsumentów. Wprowadzone zmiany zaowocowały rozpoczęciem produkcji wody w jednorazowych, 1,5-litrowych opakowaniach PET. Wtedy wytwarzaliśmy 12 tys. takich butelek na godzinę, obecnie ta liczba wzrosła do 70 tys. – wspomina Ryszard Mosur.

Ryszard Mosur, prezes zarządu „Muszynianka” Sp. z o.o., ceni sobie współpracę z firmą LLENTAB i jest w pełni zadowolony z wybudowanych przez nią hal. Oprócz odpowiednio wytrzymałej konstrukcji zwraca uwagę na estetykę i zabezpieczenie antykorozyjne poprzez ocynkowanie, które doskonale komponuje się z linią rozlewniczą wykonaną ze stali nierdzewnej.

Spektakularny wzrost produkcji nie nastąpił od razu, ale był wieloetapowym procesem, obejmującym budowę nowych zakładów, rozbudowę istniejących, zastępowanie produkcji ręcznej – półautomatyczną a następnie automatyczną, umożliwiając ograniczenie liczby zatrudnionych osób i tym samym dalszą poprawę rentowności spółki. Kluczowe inwestycje rozpoczęły się w 1999 r. od budowy nowej hali produkcyjnej w Muszynie. Ta jednak okazała się niewystarczająca, więc niedługo potem uruchomiono produkcję w zakładzie nr 2 położonym w oddalonej o trzy kilometry miejscowości Milik. W 2003 r. została przeprowadzona rozbudowa zakładu w Muszynie, by dwa lata później doposażyć go w nowoczesną linię rozlewniczą zapewniającą wydajność 18 tys. butelek na godzinę. Choć we wszystkich lokalizacjach praca odbywała się na trzech zmianach przez sześć dni w tygodniu, nadal z trudnością opanowywano rosnące zapotrzebowanie rynku. Rozpoczęto więc kolejne poszukiwania nowych ujęć wody mineralnej i pod koniec 2014 r. zapadła decyzja o szeroko zakrojonej rozbudowie zakładu w Muszynie. Kluczową rolę odegrała w niej firma LLENTAB. Ryszard Mosur doskonale pamięta w jaki sposób dowiedział się o niej: – Omawiając dostępne rozwiązania projektant nowej hali zwrócił nam uwagę na ciekawą technologię stosowaną przez firmę LLENTAB. Usłyszeliśmy m.in., że jej konstrukcje są skręcane, mają dobre zabezpieczenie antykorozyjne, a gwarancja jest dłuższa niż oferowana przez wykonawców tradycyjnych hal stalowych, czyli spawanych. Potem umówiono nas z przedstawicielem firmy LLENTAB i gdy zagłębiliśmy się w szczegóły, nie mieliśmy już żadnych wątpliwości, że to hala, która idealnie trafia w nasze potrzeby. Rzeczywistość w pełni to potwierdziła. Hala LLENTAB nie tylko spełnia wszystkie wymagania techniczne, ale też doskonale wygląda. Wszystkie elementy konstrukcyjne są ocynkowane, co doskonale komponuje się z ocynkowanymi instalacjami, a przede wszystkim linią technologiczną wykonaną ze stali nierdzewnej. To wszystko stanowi piękną, estetyczną całość, niezwykle ważną dla miejsca, w którym odbywa się produkcja wody mineralnej.

Nowa hala w Muszynie przy ul. Lipowej 5

Budowa nowej hali dla „Muszynianki” nie była typową realizacją, ponieważ wiązała się z koniecznością rozwiązania kilku istotnych problemów. Ma ona długość i szerokość zewnętrzną odpowiednio 72,6 i 23,4 m, co zapewnia powierzchnię 1699 m2. Jednym krótszym bokiem przylega do budynku biurowego, natomiast jednym dłuższym – do wcześniej wybudowanego magazynu. Wewnętrzna wolna wysokość przy długiej ścianie jest równa 5,3 m. Projektując w tym rejonie halę wielkopowierzchniową, trzeba uwzględnić duże opady śniegu – w ciągu doby może go spaść nawet kilkadziesiąt centymetrów. Nie jest to jednak jedyny niekorzystny czynnik. Ponieważ nowa hala została połączona ze starą, na ich styku tworzy się niecka. Wiatr może nawiewać w to miejsce śnieg i powstaje dodatkowe, bardzo znaczne obciążenie. Sytuację mogą jeszcze pogorszyć opady deszczu czy intensywne słońce roztapiające śnieg. Powstała woda gromadzi się przy powierzchni dachu i w nocy zamarza. Taki lód rozpuszcza się dopiero, gdy temperatura znacznie przekroczy zero. Nie można go też usunąć mechanicznie, ponieważ łatwo uszkodzić pokrycie dachowe.

Na styku starej i nowej hali w Muszynie utworzyła się niecka. Aby nie zalegał w niej śnieg, w korycie łączenia zainstalowano przewody grzewcze.